asia_k

Wychowywałam się w rodzinie, w której mówiono o Panu Bogu i starano się chodzić regularnie do kościoła, więc jako dziecko przyjęłam za fakt, że Pan Bóg istnieje. Jednak Pan Bóg zdawał się zawsze być daleko ode mnie, nawet gdy na swój sposób szukałam Go uczestnicząc w różnego rodzaju spotkaniach modlitewnych. Byłam wrażliwym i jak twierdziła moja mama dość nerwowym dzieckiem.  Należało mu pomóc odnaleźć się w okrutnym i bezlitosnym świecie, najlepiej po przez powtarzanie mi każdego dnia, że życie to dżungla więc żeby przetrwać muszę liczyć jedynie na siebie i nikomu nie ufać. Pamiętam, że wielokrotnie zastanawiałam się nad sensem tych słów i choć rzeczywiście dostrzegałam, że świat potrafi być okrutny, jednak nie potrafiłam odnaleźć się w roli człowieka zdanego jedynie na siebie, dochodzącego po trupach do celu. Nie widząc jednak innych rozwiązań próbowałam udawać silną i ambitną jednostkę dążącą uparcie do celów, przez siebie wyznaczonych, jednak to doprowadziło mnie do jeszcze większego poczucia osamotnienia i beznadziei. Zadawałam sobie pytanie kim naprawdę jestem, bo odkryłam, że potrafię udawać przed jednymi ludźmi kogoś zupełnie innego a przed innymi jeszcze kogoś innego.

Cokolwiek robiłam odczuwałam, że jestem pusta i niespełniona i ciągle mi czegoś brakowało. Kilka razy dochodziłam do wniosku, że to czego mi brak to bliskość z drugim człowiekiem, więc rozpoczynałam relacje z chłopakami, które bardzo szybko się kończyły, bo ilekroć byłam w bliskiej relacji z kimś odkrywałam, że nie jestem zdolna kochać go tak jak bym chciała. Byłam rozczarowana sobą i obwiniałam się z powodu tego wszystkiego. Jeśli życie ma tak wyglądać to ja nie chciałam mieć takiego życia. Chciałam żeby coś się zmieniło.

Poszłam do kościoła i zaczęłam wylewać swoje serce przed Panem Bogiem. Nie pamiętam co dokładnie mówiłam Mu, ale pamiętam, że wyszłam z przekonaniem że tym razem ktoś na górze usłyszał mnie i wysłuchał mojego głosu rozpaczy.

Kilka miesięcy później kolega zaprosił mnie na spotkanie, na którym w prosty i obrazowy sposób dzielono się z nami dlaczego Jezus umarł i co się stało przez Jego zmartwychwstanie. Po raz pierwszy w życiu dotarło do mego serca to, o czym słyszałam w kościele od najmłodszych lat, ale tym razem nie było to jedynie treścią lecz prawdziwym, namacalnym doświadczeniem, które zmieniło mnie na zawsze. Pamiętam, że siedziałam na krzesełku i miałam wrażenie jakby wszyscy dookoła zniknęli. Byłam tylko ja i Bóg.  Ogarnął mnie cudowny pokój z nieba i myślałam sobie, że ktoś Wielki trzyma mnie w swoich ramionach i niczego nie muszę się już bać.

Od tamtego dnia, doświadczam jak bardzo Bóg jest bliski i obecny i zaangażowany w nasze życie. Wiem, kim jestem i jestem wolna od udawania przed innymi kogoś kim nie jestem. Doświadczam też, że w świecie, w którym przyszło mi żyć nie muszę udawać twardziela, by przeżyć. Wystarczy, że Bóg jest wielki i potężny. Ja mogę zostać malutka. I niczego bardziej nie pragnę jak schować się w Jego cieniu i pozwolić JEMU być Potężnym, tak by tylko JEGO było widać.

Zaproszenie dla każdego

Kościół Boży w Chrystusie, Chrześcijańska Wspólnota "Dom Ojca" w Warszawie

Zapraszamy na spotkania Wspólnoty w każdą niedzielę o godzinie 10.00 w Klubie Malucha "Łączka Bączka" Warszawa, ul. Pawlaczyka 22 domofon nr 94 (wejście od ul. Rosoła) - tutaj mapa dojazdu
Kościół Boży w Chrystusie Polska
Polska dla Jezusa
Polska dla Jezusa