Świadectwa Bożego działania w naszym życiu
25 czerwca 2010

Wychowywałam się w rodzinie, w której mówiono o Panu Bogu i starano się chodzić regularnie do kościoła, więc jako dziecko przyjęłam za fakt, że Pan Bóg istnieje. Jednak Pan Bóg zdawał się zawsze być daleko ode mnie, nawet gdy na swój sposób szukałam Go uczestnicząc w różnego rodzaju spotkaniach modlitewnych. Byłam wrażliwym i jak twierdziła moja mama dość nerwowym dzieckiem. Należało mu pomóc odnaleźć się w okrutnym i bezlitosnym świecie, najlepiej po przez powtarzanie mi każdego dnia, że życie to dżungla więc żeby przetrwać muszę liczyć jedynie na siebie i nikomu nie ufać. Pamiętam, że wielokrotnie zastanawiałam się nad sensem tych słów i choć rzeczywiście dostrzegałam, że świat potrafi być okrutny, jednak nie potrafiłam odnaleźć się w roli człowieka zdanego jedynie na siebie, dochodzącego po trupach do celu. Nie widząc jednak innych rozwiązań próbowałam udawać silną i ambitną jednostkę dążącą uparcie do celów, przez siebie wyznaczonych, jednak to doprowadziło mnie do jeszcze większego poczucia osamotnienia i beznadziei. Zadawałam sobie pytanie kim naprawdę jestem, bo odkryłam, że potrafię udawać przed jednymi ludźmi kogoś zupełnie innego a przed innymi jeszcze kogoś innego.
Cokolwiek robiłam odczuwałam, że jestem pusta i niespełniona i ciągle mi czegoś brakowało. Kilka razy dochodziłam do wniosku, że to czego mi brak to bliskość z drugim człowiekiem, więc rozpoczynałam relacje z chłopakami, które bardzo szybko się kończyły, bo ilekroć byłam w bliskiej relacji z kimś odkrywałam, że nie jestem zdolna kochać go tak jak bym chciała. Byłam rozczarowana sobą i obwiniałam się z powodu tego wszystkiego. Jeśli życie ma tak wyglądać to ja nie chciałam mieć takiego życia. Chciałam żeby coś się zmieniło.











